brak szacunku do kobiety
Tłumaczenia w kontekście hasła "brak szacunku ze" z polskiego na angielski od Reverso Context: W autoportretach często pozował na ważną osobę, rekompensując sobie w ten sposób brak szacunku ze strony innych.
Brak szacunku Rozmowa z Ireną Lipowicz, Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Kamilla Gębska , Bartłomiej Leśniewski Online publish date: 2014/08/26. Article file -
Brak szacunku do mężczyzn. Wroga postawa wobec ojca, z którym praktycznie nie utrzymuje kontaktu, ale czasami widzą się na mieście przypadkiem. Śmianie się z byłego i wrogość do niego. Nie ma wzorców relacji z domu. O to jak ma się zachowywać w relacji przyjacielskiej a nawet w związku pyta znajomych, nawet kolegów w pracy.
Mam problem. Mój 7 letni syn czasem wykazuje kompletny brak szacunku do opiekunki, babci lub innej starszej od niego osoby. Zdarza się to zwykle w sytuacjach gdy jest do czegoś zmuszany np. babcia każe mu zjeśc wszystko na kolecję,
Brak szacunku - przykłady. Oto lista sygnałów ostrzegawczych pokazujących, że szef niekoniecznie Cię szanuje: Wzywa Cię w panice z powodu zadania typu ASAP, a potem mało się oddzywa, Często zmienia zdanie na temat tego, nad czym powinieneś pracować, Prosi o sprawdzenie każdego wykonanego przez Ciebie zadania,
Partnerbörse Für Akademiker Und Singles Mit Niveau. Filmik ciekawy. Gość ewidentnie jest anglojęzyczny, natomiast koleś, który go stawia do pionu, zasuwa po rosyjsku, tak jak inni pasażerowie. Wygląda na to, że zachodnie nygusy chciały przykozaczyć (zapewne gdzieś w Rosji). Ale Rosja to nie Anglia i nikt nie udawał, że nic się nie stało. Wykop! Ps. Koniec dobry "я твоей жену не тругаю, больше так не делай". Kultura i opanowanie!
Poczułem się ostatnio jak przed laty w podstawówce. I nie było to miłe wspomnienie. Poszedłem po drobne zakupy do sklepu. Za kasą stała jakaś nowa kobieta (rotacja pracownic w osiedlowym spożywczaku jest dość duża). Dzień dobry, dzień dobry, poproszę to i to, czy wszystko, nie, jeszcze trzy butelki do zdania. I wtedy się zaczęło. Gdy postawiłem butelki na ladzie, kobieta spojrzała na nie skonsternowana. Nie wiedziałem, o co chodzi. Druga z pracownic, która jest tu zatrudniona od kilku miesięcy – całkiem miła starsza kobieta, do rany przyłóż – akurat rozmawiała przez telefon. Widząc, co się dzieje, szybko skończyła rozmowę i podeszła do kasy. – Czego teraz nie wiesz? – Pan oddaje butelki. – No i czego nie wiesz? Ile masz butelek do zwrotu? – Trzy. – To odejmij je. Zapadła niezręczna cisza. – Czego znowu nie wiesz? – Ale jak nabić trzy? – No trzy razy jeden minus. Kobieta za kasą przybliża palec, by wcisnąć klawisz, ale zaraz odsuwa go z niepokojem. Robi to samo w innym miejscu, po czym odsuwa rękę. – Czego nie wiesz? – Jak nabić trzy? – Przecież mówię: trzy razy jeden minus. Niewiele to zmienia, a strwożona pracownica boi się cokolwiek wcisnąć. – Pan powie – starsza z pracownic nagle zwraca się do mnie – czy ja mówię niewyraźnie? Pan rozumie: „trzy razy jeden minus”? – Wie pani, ja się nie znam – odpowiadam równie skonsternowany, choć sobie myślę, że w sumie też nie rozumiem, o co chodzi z mnożeniem trzech minusów. – Tak? – nagle wtrąca się młodsza kobieta, stukając coś na kasie. – A ile ci nabiło? – Pięćdziesiąt groszy. – To ile jeszcze musisz? – No dwa razy – odpowiada niepewnie. – A mogę tak? – pyta z wahaniem, wskazując na funkcję mnożenia na kasie. – No tak! Przecież od razu mówiłam ci, że trzy razy jeden minus. Nowa pracownica odejmuje za jednym razem całą złotówkę. Płacę, ile trzeba. Wychodzę czym prędzej ze sklepu. Czuję się jak przed kilkunastu laty w szkole. Siedziałem w ławce w ostatnim rzędzie i zwijałem się w sobie z zażenowania i duszącej od środka złości, ilekroć nauczycielki w podobny sposób znęcały się przy tablicy nad tymi, dla których działania pokroju dwa razy dwa były ponad ich możliwości. Zdarzało się to wielokrotnie w podstawówce, rzadziej w liceum i chyba nigdy na studiach. Nie sądziłem, że po tylu latach znów poczuję to samo zażenowanie i rosnący we mnie gniew. Co się stało z szacunkiem do drugiego człowieka? Jako dziecko nie wiedziałem, jak zareagować. Czułem się sparaliżowany sytuacją, choć dobrze rozumiałem, że nikt nie ma prawa odbierać drugiemu człowiekowi szacunku ani naigrywać się z niego na oczach innych. Podświadomie też zakładałem, że dorosłym to się nie zdarza. Że upadlanie innych wynika co najwyżej z nadużycia władzy dorosłych nad dziećmi. Że dorośli dorosłym tego nie robią. Teraz dopiero sobie uzmysławiam, jak bardzo się myliłem. Mam w sobie głębokie przekonanie, że jedną z najbardziej fundamentalnych wartości jest szacunek do drugiego człowieka. Bo to brak szacunku jest źródłem wszystkich paskudztw, jakie sobie wyrządzamy. Gdy nie szanuje się drugiego człowieka, można zmieszać go z błotem. Gdy, co gorsza, ma się nad nim władzę (fizyczną, psychiczną czy zawodową (!)), już tylko krok do agresji, upodlenia i mobbingu. Nic nie usprawiedliwia braku szacunku do drugiego człowieka! Szalenie żal mi tej kobiety za kasą. W kolejnych dniach nie odważyłem się zaglądać do osiedlowego sklepiku, a po pieczywo jeździłem do położonego dalej „Piotra i Pawła”. Współczuję tej kobiecie, bo nie wyobrażam sobie życia w warunkach, w których walka o pracę zmusza do godzenia się na takie sytuacje. Domyślam się, jak ciężko tej kobiecie znaleźć jakąkolwiek pracę, jak ciężko jej zagrzać miejsce na jakiejkolwiek posadzie, która wymaga czegoś innego niż prosta praca fizyczna. Jednocześnie nie umiem w sobie znaleźć przyzwolenia na takie jej traktowanie przez innych. Kimkolwiek jest. I czegokolwiek nie umie. Nic nie usprawiedliwia szacunku do drugiego człowieka! „Na szacunek trzeba sobie zasłużyć” Zaskoczyło mnie to, że zachowywała się tak starsza z pracownic, która najwyraźniej została oddelegowana do przyuczenia nowej. To naprawdę miła kobieta. I ewidentnie była zmęczona po całym dniu pracy. Chciałbym powiedzieć, że ją to usprawiedliwia, ale… tak nie jest. Nic nie usprawiedliwia szacunku do drugiego człowieka – ani zmęczenie, ani odmienne poglądy, ani fakt, że w przeciwieństwie do innych umie się nabić na kasie „trzy razy minus jeden”. Może nowa pracownica tego nie umie i nie jest w stanie się tego nauczyć. Ale to nie odbiera jej prawa do szacunku. Wkurza mnie powiedzenie, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć. No nie! Nie trzeba! Szacunek należy się każdemu człowiekowi, tak jak należy nam się prawo do życia, prawo do wolności, do decydowania o sobie czy prawo do własnego zdania. Wcale nie należy nam się chociażby prawo do emerytur (!) ani do publicznej opieki zdrowotnej (!!), ale prawo do szacunku – tak! Szacunek nie oznacza tolerancji Szacunku nie utożsamiam z tolerancją. Żyjemy w czasach, w których wypada tolerować to i owo. Wypada tolerować społeczności LGBT, weganów, frutarianów, feministki, a nawet shemale’e… Można by wymieniać w nieskończoność. Tolerancja oznacza akceptację, a to prowadzi co najwyżej do rozmydlenia własnego systemu wartości. Tolerując wszystko i wszystkich, stajemy się bezkrytyczni. Nijacy. Przezroczyści. Tolerancją można co najwyżej sobie zaszkodzić, bo gdy komuś przyjdzie do głowy zrobić to i owo, natrafimy na argument, którego nie sposób odeprzeć: przecież tolerujemy inność. I na tym polega różnica między tolerancją a szacunkiem. Bo tolerancja oznacza akceptację, ale brak tolerancji nie wyklucza braku szacunku. W wielu sprawach mam konserwatywne poglądy, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, by nie szanować ludzi, z którymi się nie zgadzam. Nawet jeśli czyjś system wartości kompletnie rozmija się z moim, nie znaczy to, że nie szanuję tego człowieka. Szacunek objawia się w braku agresji, napaści na drugiego człowieka, mobbingu, słowem – w nieużywaniu swojej przewagi nad drugim człowiekiem. A wcale nie musi oznaczać akceptacji dla poglądów drugiego człowieka – i nie ma w tym nic złego! Brak szacunku wymaga reakcji! Zły tylko jestem na siebie za to, że pozostałem bierny. Gdy nowa kasjerka zaczęła mnie wylewnie przepraszać za wszystko, co się wydarzyło, możliwie najuprzejmiej wyjaśniałem, że nic się nie stało. Ale to za mało. Milczące przyzwolenie na agresję starszej pracownicy to najgorsze, co mogłem zrobić. Ale i teraz nie wiem, jak powinienem się zachować. Wiem jedynie tyle, że szacunek należy się każdemu. Bezwarunkowo. Wcale nie musimy się tolerować, bo tolerancja nie prowadzi do niczego więcej jak zakłamania. Ale szacunek należy się każdemu i nic nie usprawiedliwia braku szacunku do drugiego człowieka! Będę to powtarzał, dopóki będę świadkiem takich sytuacji. PS. Wpis publikuję kilka dni po tamtym zajściu. Od tamtej pory w osiedlowym sklepiku byłem kilka razy. Ani razu nie spotkałem już tej kobiety.
Lekarka Małgorzata Stefańska opublikowała na swoim profilu na Instagramie wpis zwracający uwagę na problem łamania praw kobiet na salach porodowych. Wnioski są zatrważające i, po ludzku, po prostu bardzo przykre. Na porodówkach dzieją się rzeczy, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Poród, który zwykle jest bardzo ważnym przeżyciem w życiu kobiety, bywa również ogromnie stresujący. I nie dzieje się tak jedynie ze strachu o zdrowie maleństwa lub swoje. Bardzo często powodem stresu jest skandaliczne zachowanie personelu medycznego. Aroganckie, lekceważące podejście do rodzącej nie jest, jak się okazuje, rzadkością. Lek. Małgorzata Stefańska, neonatolog, znana w sieci jako „Pani Doktor” opublikowała na swoim profilu na Instagramie ankietę dotyczącą porodu. Wzięło w niej udział 6 tys. mam. Jedno z pytań dotyczyło poszanowania praw pacjentki na salach porodowych. Wnioski są przerażające. 65 proc. ankietowanych kobiet nie wspomina swojego porodu jako traumatycznego przeżycia. 78 proc. mam twierdzi, że ich prawa nie zostały naruszone, a 79 proc. z kobiet biorących udział w ankiecie zapewniło, że ich prawa nie zostały naruszone. Co jednak z pozostałymi kobietami? One doświadczyły dramatu... Na co pacjentki skarżą się najczęściej? Kobietom na salach porodowych nie jest okazywany szacunek nie tylko z powodu aroganckich i skandalicznych wypowiedzi. Nie szanuje się ich także na wiele innych sposobów – jednym z nich jest brak możliwości decydowania o sobie i swoim ciele. Krzywdzenie odbywa się zarówno na płaszczyźnie fizycznej, jak i psychicznej. Na co kobiety skarżą się najczęściej? Z ankiety wynika, że jest to nacięcie krocza bez wskazań lub poinformowania pacjentki. „Przypomnę tylko, że standard opieki okołoporodowej nakazuje ograniczenie wykonywania nacięcia krocza tylko do przypadków tego wymagających. A Zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia rekomendują ograniczenie stosowania tego zabiegu” – pisze lekarka. Na kolejnym miejscu znajduje się szycie lub łyżeczkowanie bez znieczulenia. Zabiegi te powinno się wykonywać, podając pacjentce znieczulenie. Okazuje się także, że personel medyczny podaje pacjentkom oksytocynę bez ich zgody. „W rekomendacjach Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego czytamy, że decyzja o wywołaniu porodu powinna zawsze być uzasadniona względami medycznymi i poprzedzona wyrażeniem pisemnej, świadomej ZGODY przez ciężarną” – wyjaśnia specjalistka. Rodzące kobiety nie są także informowane o postępach porodu, spotykają się z odmową podania znieczulenia, kangurowania. Personel medyczny stosuje chwyt Kristellera bez zgody pacjentki. Bez jej wiedzy podaje także dziecku mleko modyfikowane po porodzie. Zdarzają się także przypadki przebicia pęcherza płodowego. Przemoc słowna na sali porodowej Wydaje się, że w tak trudnym i stresującym momencie, jakim jest poród, kobieta powinna doświadczać ogromu wsparcia ze strony personelu medycznego. Dzieje się, niestety, wręcz odwrotnie. Zamiast pomocy, przyszłe mamy doświadczają przemocy słownej. Padają skandaliczne słowa, które aż przykro jest cytować. Oto co usłyszały kobiety na porodówkach: „Zamknij się, bo mnie głowa boli od tego darcia!”; „Nie drze się tak, bo tracę kontakt z położną”; „Nie powinnaś być matką, skoro nie potrafisz urodzić”; „Źle oddychasz, krzywdzisz dziecko”; „Nie leż taka rozkraczona”; „Nie przesadzaj, nie krzycz”; „Nastolatka to nie urodzi”; „Taka mała ta ciąża, nic z tego nie będzie” (do mamy rodzącej wcześniaka w 25. tygodniu ciąży); „Nie drzeć się, nie boli”; „Niech nie udaje”. „Nie wiem za bardzo, jak to skomentować. Chyba niektórzy minęli się z powołaniem” – podsumowała lekarka w swoim wpisie. Z całą pewnością jest bardzo wiele położnych, ginekologów, anestezjologów, którzy wykonują swój zawód pełni zaangażowania i empatii. Są jednak i tacy, którzy zamiast wspierać kobiety, po prostu je krzywdzą. Zobacz także: Nieważne, ile trwał poród! Chodzi przecież o to, żeby dziecko było zdrowe! „Poród to tylko biologia. Nie czujcie się lepsze, nie oczekujcie medali!” (OPINIA) W Polsce niepokojąco rośnie liczba cesarskich cięć. Jesteśmy w europejskiej czołówce!
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 23:43 Tam coś znajdziesz [LINK] <------- wejdź i pomóż 0 0 Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Kllla 2 października 2015, 14:42 zdenerwowala mnie wypowiedź jednego użytkownika w jednym z popularnych tematów. Czy rzeczywiście waszym zdaniem kobieta która lubi np seks analny czy oralny z "polykiem" się nie szanuje ? Nie ważne że robi to bo lubi, że robi to z kimś kogo kocha ? Nie szanuje się bo tak, dla zasady, bo kobieta robić tak nie powinna ? Laura2015 3 października 2015, 10:37 wole być szczęśliwą "dziwką bez szacunku do siebie" niż wiecznie zgorzkniałą babą, która ma tak wspaniałe życie, że spędza ja na zajmowaniu się odbytami calego społeczeństwa Dołączył: 2009-05-23 Miasto: Warszawa Liczba postów: 12387 3 października 2015, 11:55 Według mnie seks jest pewnego rodzaju spektaklem, gdzie uchodzą różne rzeczy, które w innych sytuacjach absolutnie nie będą akceptowane (jakieś wulgaryzmy, łapanie za gardło, szarpanie za włosy, uderzenia w twarz). Trzeba jednak pewnej dojrzałości emocjonalnej, zaufania do drugiej osoby i 100% pewności, że mężczyzna to rozumie, a nie jest durnym dzieciakiem, albo s*urwysynem, który na co dzień traktuje kobiety przedmiotowo i pochwali się kumplom jak to się na przykład, no nie wiem... 'spuścił na ryj'. (...) Dopóki wiem, że wszystkie wymienione warunki są spełnione, to 'obrzydliwe upodlenie' jest tylko grą, którą można przerwać, a która, zamiast powodować jakąś wyimaginowaną utratę godności także poza sypialnią- co się pewnie w móżdżkach niektórych zupełnie nie mieści - wpływa na związek bardzo korzystnie i działa wręcz odwrotnie ;p. No, ale jak ktoś słysząc 'seks inny niż klasyczny' myśli tylko 'fuj, kupa', albo 'obrzydliwe, nie szanują się', no to niestety raczej tego nie zrozumie. Pół biedy jak tylko myśli, albo po prostu grzecznie stwierdza 'nie lubię tego, nie praktykuję', gorzej jak pcha się innym do łóżek i próbuje ich pouczać, oceniając relację z partnerem i szacunek do samych tego nie trzeba tłumaczyć, myślę bardzo podobnie. to, co robimy w łóżku jest naszą słodką tajemnicą i jeszcze bardziej nas zbliża. tak, jak mówisz łóżko to łóżko, a życie to co to dziwi mnie trochę oburzenie autorki i przejmowanie się tym, że ktoś uważa, że się nie szanujemy. mnie mogą nazywać jak chcą i myśleć, co chcą.. że się nie szanuję, że jestem obrzydliwa.. jakoś mnie to w ogóle nie rusza.. cieszę się, że odkryłam co mnie w łóżku cieszy i nie wstydzę się o tym mówić, bo dzięki temu mam super seks; a nie jestem sfrustrowana i nawet nie wiem jakie mam fantazje bo dywagacje o tym czy się szanuję czy nie nie pozwalają mi do nich nawet dotrzeć. Edytowany przez ewelinusek 3 października 2015, 11:57 Dołączył: 2010-08-28 Miasto: Wrocław Liczba postów: 3513 3 października 2015, 17:22 LanaLana napisał(a):Trochę mnie bawi często wielodniowe roztrząsanie na Vitalii tego, czy ma do siebie szacunek kobieta, która połyka, nie połyka, chodzi do łóżka po imprezie/na pierwszej randce/drugiej/ósmej, z przyjacielem, kolegą, kimś poznanym w necie, analizowanie każdego detalu, żeby ustalić, czy dana kobieta jest puszczalską, czy może tylko "popełniła straszny błąd" jednorazowo. A jakoś większość tych oburzonych nie zastanowi się, ile szacunku do siebie mają te Vitalijki piszące o swoich związkach, w których facet je poniża, zdradza, ignoruje, jest obojętny lub agresywny, ma w dupie ją, dzieci, dom, a one i tak wiernie trwają przyklejone do jego nogi i skamlą o jego zainteresowanie. Oczywiście wyolbrzymiam, ale naprawdę nie rozumiem, że jakieś bzdety typu kto uprawiał seks analny wywołują takie poruszenie, podczas gdy prawdziwe problemy z samooceną, brakiem poczucia własnej wartości i szacunkiem do siebie, które wyrażają się w zupełnie innych sferach życia. Seks taki czy inny wiązałby się z brakiem szacunku, gdyby jedna osoba zmuszała do czegoś drugą lub gdyby jedna osoba sama się do czegoś zmuszała i robiła coś wbrew sobie. Smutny jest też na Vitalii brak jakiejkolwiek kobiecej solidarności i przemożna chęć udowodnienia, że inne kobiety są gorsze niż ja, bo: ma przyjaciela do łóżka = dziwka, przespała się z kimś na imprezie = dziwka, połyka = dziwka, koleżanka z pracy mojego faceta wysłała do niego smsa = dziwka, ja mam chłopaka, a przyjaciółka jest singielką = zazdrosna dziwka, chciałabym, żeby facet bardziej dbał o siebie = niewdzięczna, płytka jędza, nie układa nam się w łóżku = w dupie ci się poprzewracało, nie mam instynktu macierzyńskiego = spłoniesz w piekle, moja matka nie była dobrą matką = kłamiesz, to ty jesteś wstrętną egoistką itp. itd. Dołączył: 2012-07-19 Miasto: Liczba postów: 1751 3 października 2015, 20:45 JaninaAlicja napisał(a):LanaLana napisał(a):Trochę mnie bawi często wielodniowe roztrząsanie na Vitalii tego, czy ma do siebie szacunek kobieta, która połyka, nie połyka, chodzi do łóżka po imprezie/na pierwszej randce/drugiej/ósmej, z przyjacielem, kolegą, kimś poznanym w necie, analizowanie każdego detalu, żeby ustalić, czy dana kobieta jest puszczalską, czy może tylko "popełniła straszny błąd" jednorazowo. A jakoś większość tych oburzonych nie zastanowi się, ile szacunku do siebie mają te Vitalijki piszące o swoich związkach, w których facet je poniża, zdradza, ignoruje, jest obojętny lub agresywny, ma w dupie ją, dzieci, dom, a one i tak wiernie trwają przyklejone do jego nogi i skamlą o jego zainteresowanie. Oczywiście wyolbrzymiam, ale naprawdę nie rozumiem, że jakieś bzdety typu kto uprawiał seks analny wywołują takie poruszenie, podczas gdy prawdziwe problemy z samooceną, brakiem poczucia własnej wartości i szacunkiem do siebie, które wyrażają się w zupełnie innych sferach życia. Seks taki czy inny wiązałby się z brakiem szacunku, gdyby jedna osoba zmuszała do czegoś drugą lub gdyby jedna osoba sama się do czegoś zmuszała i robiła coś wbrew sobie. Smutny jest też na Vitalii brak jakiejkolwiek kobiecej solidarności i przemożna chęć udowodnienia, że inne kobiety są gorsze niż ja, bo: ma przyjaciela do łóżka = dziwka, przespała się z kimś na imprezie = dziwka, połyka = dziwka, koleżanka z pracy mojego faceta wysłała do niego smsa = dziwka, ja mam chłopaka, a przyjaciółka jest singielką = zazdrosna dziwka, chciałabym, żeby facet bardziej dbał o siebie = niewdzięczna, płytka jędza, nie układa nam się w łóżku = w dupie ci się poprzewracało, nie mam instynktu macierzyńskiego = spłoniesz w piekle, moja matka nie była dobrą matką = kłamiesz, to ty jesteś wstrętną egoistką itp. itd.!Naprawdę... pewnie ten temat pojawił się 132435656, a i tak trzeba po sobie rozumiem ani jednej strony ani drugiej, co Wam to daje? Czujecie się lepiej jak wylejecie z siebie ten jad? KOBIETY, właśnie jesteście kobietami więc dlaczego nazywacie siebie dziwkami itp. i w drugą stronę jakimiśtamcnotkami? Nie załamujcie i trzymajcie jakiś poziom, CHOCIAŻ w wypowiedziach na forum. Lumen_ 5 października 2015, 00:26 ewelinusek napisał(a):cóż niektórzy widzą tylko obrzydliwą spermę faceta i brak szacunku do siebie; a inni największą bliskość, pełne zaufanie - mogę być sobą, pokazać co lubię i nie wstydzić się, że mnie nazwie dziwką; zatracenie, ekstazę - tak wielką, że chce się błagać i radość z obcowania z drugą osobą, bycia jej częścią. dla faceta jego sperma jest ważna, pokazanie, że dla ciebie też to przecież dla niego totalny Dziewczyno. Jak ja się z Tobą zgadzam. Sama bym tego lepiej nie ujęła. Kurczę, ja już się boję wypowiadać na tematu seksu bo parę razy już dostałam komentarz, że się nie szanuję mimo, że robię to tylko z jednym facetem, z który jestem już kilka lat i za chwilę biorę ślub. sylwiafit91 5 października 2015, 00:43 Lumen jak ja Cię rozumiem :D Czasem facet mi każe klęczeć nago 15 minut z rękami na karku przed seksem czy "karą", a ja się w środku gotuję. Cóż za brak szacunku... Dołączył: 2009-05-23 Miasto: Warszawa Liczba postów: 12387 7 października 2015, 00:48 sylwiafit91 napisał(a):Lumen jak ja Cię rozumiem :D Czasem facet mi każe klęczeć nago 15 minut z rękami na karku przed seksem czy "karą", a ja się w środku gotuję. Cóż za brak szacunku...:o chcę!!!
brak szacunku do kobiety